Kolejny piekarniczy debiut, tym razem mojej siostry. Zwyczajny chleb pszenny. O ile ja nie tęsknie za zwyczajnym chlebem, to moim domownikom zdarzają się takie tęsknoty. Po wszystkich domowych wypiekach ojca – chlebach razowych, żytnich, orkiszowych, ciabattach, z amarantusem, z soją, z cebulą, z siemieniem lnianym, z otrębami i tak dalej i dalej nadszedł czas na chlebowy kontratak siostry – chleba naszego powszedniego daj nam. A moje zapotrzebowanie na pszenne pieczywo w zupełności pokrywają ciabatty. Ale nawet zwykły chleb pszenny, bez polepszaczy, ulepszaczy, nadmuchiwaczy i innych wspaniałomyślnie wmieszanych w jego skład cudach świata, potrafi smakować. Kiedy w końcu typowo sklepowe chleby zaczniemy nazywać produktami chlebopodobnymi? Różnica jest kolosalna.

Składniki:

30 g świeżych drożdzy

300 ml letniego mleka

500 g mąki pszennej typ 550

1 łyżka cukru

1 łyżka soli

40 g miękkiego masła

Drożdże rozpuszczamy w mleku. Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy cukier, sól, masło, drożdże z mlekiem. Wyrabiamy ciasto końcówkami ręcznego miksera, aż będzie błyszczące i elastyczne. Przykrywamy ciasto ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce (na akwarium!) na 20-30 minut, aż podwoi swoją objętość. Ciasto wyrabiamy ponownie, formujemy bochenek, który wykładamy na oproszoną mąką blachę (lub do naczynia w którym będziemy piec chleb wyłożonego papierem do pieczenia). Przykrywamy ciasto i odstawiamy na kolejne 30 minut. Smarujemy bochen pędzlem moczonym w letniej wodzie, posypujemy makiem i pieczemy 40-50 minut w piekarniku rozgrzanym do 200°C.

Tagged with:
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.