Te buły to takie pieczywo stylu zerowego. Nie mam na myśli chleba jako kawałka tekturki do ułożenia pomidorów, a raczej takie pieczywo, którego smak jest zdominowany przez dodatki. Czyż nie tego zazwyczaj oczekujemy od chleba? Czyż nie wybieramy wtedy zwykłego, białego chleba w przekonaniu, że ciemniejszy będzie się nam rzucał w kubki smakowe? Ostrzegam, że im bardziej mi uwierzycie, tym bardziej biały-sklepowy zatraci swe moce przezroczystości i będzie was drażniła jego obecność. A może to moje powołanie do pełnego ziarna mąci mi w zmysłach.

Składniki:

0,4 kg mąki pszennej

0,1 kg mąki razowej żytniej

12 g drożdży

350 ml wody

szczypta soli

Do mąki kruszymy drożdże, dodajemy sól. Dolewając stopniowo wodę zagniatamy ciasto. Dobrze wyrobione ciasto musi być nieklejące i sprężyste. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia – według doniesień mego enigmatycznego ojca, którego recepturę na ciasto właśnie poznajemy – nie należy się spieszyć i musimy pozwolić ciastu wyrosnąć w cieple, ciszy i spokoju. Powinno podwoić swą objętość. Po wyrośnięciu wyrabiamy je ponownie i formujemy paluchy. Pieczemy 25 minut w temperaturze 200°C.

Posmarowane dżemem z kiwi i limonki i ustawione w odpowiedni sposób świecą jak kocie oczy w ciemności! Które to już nawiązanie do kocich oczu?

Tagged with:
 

5 Responses to Paluchy pszenno-żytnie

  1. Kamila pisze:

    Ania ta od kotów i pączków, dzięki Tobie moje tygodniowe chorobowe siedzenie w domu na koniec zaowocuje ciążą spożywczą, naprawdę, wielkie dzięki

  2. kotkot pisze:

    chyba urojoną póki co :DD toć choroby wykluczaja apetyty, ewentualnie siły na gotowanie :DDD choroby to najskuteczniejsza dieta odchudzajaca jaka istnieje:DDD

  3. katrinezz pisze:

    Dostałam 2 kg żytniej mąki. Nie bardzo potrafię się z nią obchodzić. Wolę pszenną razową.
    Aż tu nagle Twoje żytnie paluchy wyskoczyły mi na pulpicie (nieco komicznie to zabrzmiało :)). Coraz bardziej podoba mi się Twoja strona :)

  4. Beata pisze:

    Czy to dżem z Łowicza :) Kupiłam wczoraj 2 słoiczki :)

    • kotkot pisze:

      dokładnie ten 😀 myślałam, że już go nie sprzedają, bo to „seria limitowana” i zrobiłam nawet własny prawie odpowiednik (kiwi, limonka, jabłko), który nadal czeka na godziwą sesje 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.