To ciasto zapewni ci w domu czekoladowe powietrze! Aromat czekolady przy jego pieczeniu jest tak intensywny, że można się rozpłynąć. Świeczki zapachowe okażą się przy tym wypieku największym oszustwem twego życia. A wyrabianie gorącego ciasta to najcudniejsze SPA dla twych dłoni. Złota księga czekolady donosi, że to ciasto to brownie, choć pieczone jest z uzyciem proszku do pieczenia. A brownie, ciasto-przypadek, efekt omyłkowego nie dodania proszku do pieczenia, nie powinno go chyba zawierać. Ale póki mój staż w piekarnictwie jest tak krótki, będę uznawać prawdy z ksiąg.

Składniki:

225 g mąki pszennej

2 łyżki kakao w proszku

1 łyżeczka proszku do pieczenia (co jest dziwne, ale tako rzecze Złota księga czekolady)

1/8 łyżeczki soli

180 g gorzkiej czekolady (jak bardzo gorzkiej nie określono, ja używałam jakiejś pomiędzy 60 a 70%)

180 g masła

250 g ciemnego brązowego cukru (w swym przyzwyczajeniu do zmniejszania ilości cukru zmniejszyłam ją znacznie i w tym cieście, po tym jak wyszło małosłodkie – Cezary twierdzi, że idealne do słodkiej kawy, mogę stwierdzić, że w tym przypadku, aż takie okrajanie z cukru nie było konieczne, a może to wina tego, że nie chciałam czekać na większe zbrązowienie bananów)

100 g grubo pokrojonych orzechów pekan (ja użyłam mieszanki włoskich, laskowych i migdałów, podobno orzechy pekan przypominają smakiem orzechy włoskie – ale nie wiem, bo nigdy ich nie próbowałam)

3 duże jajka, lekko ubite

2 dojrzałe banany, roztarte na miazgę (sądze, że dodatkowy banan byłby bardzo wskazany, idealnie nadadzą się do tego brązowiutkie banany, całe żółte przysporzą wam trudności w rozcieraniu i nie nadadzą odpowiedniej słodyczy, ja użyłam lekko nakropionych brązowymi plamkami)

Piekarnik nastawiamy na 170°C, smarujemy masłem formę do pieczenia o wymiarach ok. 18×28 cm. W średniej misce mieszamy mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sól. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, dodajemy do niej masło i cukier. Banany dokładnie rozcieramy widelcem, jajka lekko ubijamy i po zdjęciu z ognia rozpuszczonej czekolady z masłem i cukrem, dodajemy do nich banany i jajka oraz orzechy. Do tego dodajemy mieszankę z mąką i wyrabiamy ciasto o jednolitej konsystencji (wyobraźcie to sobie, gorąca czekolada oklejająca wasze dłonie – to najprzyjemniejsze wyrabianie ciasta jakie można sobie wyobrazić, żadne tam moczenie dłoni w oliwce mu nie dorówna). Ciasto przekładamy do formy i rozproawdzamy równomiernie. Pieczemy je 25-35 minut, aż stężeje w środku. Przed podaniem odstawiamy do całkowitego ochłodzenia – choć Agnieszka twierdzi, że należy je później podgrzać i podawać z kulką lodów czekoladowych.  Ja odwróciłam ciasto do góry nogami przed podaniem – ale to z powodu pieczenia w zaokrąglonym naczyniu żaroodpornym.

Tagged with:
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.