Choć jest to typowo wiosenna zupa, to jej kolory są bardzo na czasie – połączenie intensywnie różowo-bordowych barw z niewielką ilością ciemnej zieleni przypomina mi jesienne liście klonu. Delikatny smak (w moim odczuciu nawet delikatniejszy od arcy-przecież-delikatnych kremów brokułowych) kontrastuje z żywymi barwami zupy. Ciepłe zupy widzą mi się w takie chłody – rozgrzewają i nie wysuszają skóry jak kaloryfery.

Składniki: 

botwina (pęczek)

marchew (2 małe)

bulion warzywny (2 litry, w wersji na szybko polecam przygotować go z suszonych warzyw nie zaś z kostki o smaku soli, która leżała obok warzyw)

koperek (1/3 pęczka)

śmietana 30% (3 łyżki)

masło (2 łyżki)

olej (3 łyżki)

ocet jabłkowy (1 łyżka)

sól, pieprz, cukier

Buraczki kroimy w drobną kostkę, liście botwiny siekamy, marchew kroimy w talarki. W garnku na oleju podsmażamy buraki z marchwią. Dodajemy do garnka 2 łyżki masła i siekane liście botwiny. Solimy (kilka szczypt), dodajemy pieprz i dusimy około 5 minut. Po tym czasie zalewamy zawartość garnka bulionem i gotujemy całość 20 minut. Dodajemy łyżkę octu jabłkowego, do osobnego naczynia ze śmietaną dolewamy nieco gorącego wywaru i mieszamy go ze śmietaną – tak przygotowaną śmietanę dodajemy do zupy, dodajemy szczyptę cukru. Koperek dorzucamy do zupy, gdy ta już się nie gotuje. Podajemy ze świeżym koperkiem, młodymi ziemniaczkami, drobnym makaronem lub ugotowanym jajkiem na twardo – do wyboru zależnie od możliwości i chęci.

Tagged with:
 

2 Responses to Zupa botwinkowa

  1. Justyna pisze:

    Pyszna, właśnie robię drugi raz :)
    pozdrawiam i dziękuję za przepis :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.