Hummus to jest to! Każdy szuka sensu, a czasem leży on gdzieś rozsiany po kuchni, całkiem nieodkryty. Albo w samolocie w podejrzanym opakowaniu z jasną pastą („nie, ja tego nie zjem, tam może być ser”). To chyba był ten lot, na który miałam przygotowane jedzenie i nawet zaangażowany w sprawę wyjaśnienia mi składu hummusu współpasażer nie pomógł. Teraz już wiem skąd w obcym człowieku było tyle chęci wyjaśnienia sprawy! Hummus to nie po prostu coś dobrego, to jest zdecydowanie coś ponad ziemskie kategorie czegoś dobrego. Wy już tam lepiej nie zwlekajcie i róbcie swój hummus, a jeśli znacie się z hummusem to dodajcie koniecznie szpinak i naleśniki. I cieszcie się odkrytym sensem życia.

Składniki na ciasto naleśnikowe (na ok. 6 naleśników):

mąka pszenna 1 i 1/3 szklanki

mąka żytnia 2/3 szklanki

mleko 1/2 szklanki

woda 1/2 szklanki

1 jajo

szczypta soli, szczypta cukru, łyżka oleju

Hummus (kiedyś obiecuję rozwinąć jego temat):

puszka ciecierzycy

kilka łyżek oliwy

ilość sezamu przykrywająca dno typowej patelni (kilka łyżek)

sok z połówki cytryny

szczypta soli

ząbek czosnku

odrobina wody (dodajemy do uzyskania pożądanej konsytencji)

 + do podania: szpinak, oliwa, suszona papryka

Zwiastuny sukcesu zresztą były oczywiste, zobaczycie jak hummus polany oliwą i posypany papryką odtwarza wzorem unikatową naleśnikowość naleśnika.

 Hummus

 Aby przygotować hummus nie potrzebujemy wcale pasty tahini. Początkowo próbowałam ją przyrządzić przed wykonaniem hummusu, ale w praktyce zblendowanie niewielkiej ilości malutkich ziaren sezamu jest dość syzyfowym zajęciem.

 Sezam prażymy chwilę na suchej patelni. Do pojemnika wsypujemy odsączoną ciecierzycę z puszki, uprażony sezam (w tej kolejności wygodniej sie miksuje), dolewamy oliwę, sok z cytryny, dodajemy ząbek czosnku (możecie go wcześniej upiec jeśli to hummus dnia roboczego) i szczyptę soli. Miksujemy do uzyskania gładkiej, gęstej pasty i dodajemy odrobinę przegotowanej i ostudzonej wody do uzyskania kremowej, ale nadal zwartej konsystencji. Hummus można doprawiać gdy jest już przygotowany, posypywać przyprawami i polewać oliwą, więc miejcie to na uwadze zanim dodatkowo doprawicie pastę – być może zechcecie jej użyć na różne sposoby i taka podstawowa wersja sprawdzi się najlepiej. Oczywiście spróbujcie sobie łyżeczkę lub dwie i w razie potrzeby doprawcie. Hummus najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej.

Naleśniki:

W misce mieszamy oba typy mąki, sól, cukier, jajo i mleko z wodą do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Z powstałego ciasta smażymy naleśniki na rozgrzanej patelni.

Naleśniki smarujemy grubą warstwą hummusu na połowie ich powierzchni, polewamy to jeszcze odrobiną oliwy i posypujemy suszoną papryką. Układamy na tym grubą warstwę umytego, świeżego szpinaku podgrzanego przez moment na patelni (dosłownie moment, kładziemy szpinak na gorącej od smażenia naleśników patelni i od razu przekładamy na naleśniki, w pół drogi od świeżego szpinaku do szpinaku klapniętego). Można układać także świeży szpinak prosto z paczki, lecz wtedy najlepiej żeby był młody, a jego liście niewielkie – w większych dobrze pozbyć się łodyżek. Próbowałam różnych wersji szpinaku w tych naleśnikach i każda smakuje świetnie, od szpinaku podsmażonego z cebulą i czosnkiem, przez „zblanszowany” (możecie go blanszować w sposób typowy, czyli zanurzając na kilkadziesiąt sekund we wrzątku, moje „blanszowanie” jest oszukane i polega właśnie na podgrzaniu szpinaku na użytej wcześniej patelni) do zupełnie świeżego. Każda jest świetna, wybierzcie swoją ulubioną. Naleśniki zwijamy, zjadamy lub podsmażamy jeszcze przez moment na suchej patelni grillowej.

 

Tagged with:
 

4 Responses to Sens życia: grillowane naleśniki ze szpinakiem i hummusem

  1. ralpheek pisze:

    uwielbiam hummus i uwielbiam szpinak…
    więc przepis zapisany i już wkrótce i ja popróbuję :)
    pozdrawiam…

  2. Kamciss pisze:

    Mmm świeży szpinak, cudownie :)

  3. jona pisze:

    Wspaniałe. Uwielbiam hummus i naleśniki, i szpinak też 😉 Hummus robię trochę inaczej: z suszonej ciecierzycy zamiast tej z puszki, a do gotowanie dodaję odrobinę sody oczyszczonej (dzięki temu można uzyskać idealnie gładką konsystencję). Generalnie pasty kocham, właściwie wszystkie. Często też robię pastę ciecierzycową z karmelizowaną czerwoną cebulą (duszoną z octem balsamicznym) i z rozmarynem – pyszne. W chwilach słabości natomiast kupuję czasem jakieś wege pasty/pasztety – polsoi lub na targu od zaprzyjaźnionej Pani, która piecze pasztety z soczewicy.

  4. […] i faktury dodałam ciecierzycę – razem ze szpinakiem tworzą świetny duet (znacie już naleśniki z hummusem i szpinakiem?), farsz można właściwie zjeść i bez pierogów. A wszyscy wiemy, jak ciężko jest dopasować […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.