Poznajcie pasztet niewiarygodnej urody! I o cudownym smaku. Nie jest ostry (niech was ten cayenne nie zmyli), jest słodko-ostro-kwaśny, a żaden ze smaków nie dominuje ani odrobinę, zachowana jest pomiędzy nimi idealna harmonia. To moje idealne, świąteczne danie – wracam do niego już kolejny raz, teraz w końcu udało się zrobić zdjęcia zanim został zjedzony!

Pasztet z czerwonej soczewicy

Pasztet z czerwonej soczewicy

Continue reading »

Tagged with:
 

Czy komukolwiek trzeba przedstawiać paszteciki? Wspominać, że podawać należy je koniecznie z barszczem? Mi kojarzą się głównie z nie jedzeniem ich na klasowych wigiliach. Wpasują się jednak w swej nienarzucającej pasztecikowości (już samo zdrobnienie używane jako oficjalna nazwa pokazuje jakie są nienarzucające się) także w inne okazje – nie rezerwujmy ich tylko na święta.

 

Continue reading »

Tagged with:
 

Odkąd zarzuciłam dietę nutellowo-parówkową minęło sporo czasu, około szesnastu lat. Niedawno przeprosiłam się z parówkami, ale sojowymi, i do tej pory zjadłam ich z pięć. Trzy dzisiaj. Polecam je także zdegustowanym „mięsnymi” parówkami mięsożercom. Jeden z powtarzanych powszechnie mitów głosi, że do parówek dodaje się tekturę i papier toaletowy. To nieprawda. Kilogram papieru jest droższy niż kilogram parówek, więc taki proceder nie miałby najmniejszego sensu (źródło). Mój ulubiony parówkowy cytat. Hamburgery, hot-dogi nigdy (dokładnie nigdy) nie interesowały mnie w mięsnej wersji. Ich wegetariańskie odpowiedniki już bardziej. A parówki w cieście są zwyczajnie estetyczne. Te nacięcia! 

Continue reading »

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.