Posiadanie działki pozwoliło mi ich w końcu skosztować! Podobno można takie kwiaty dostać i w zwykłej sprzedaży, raczej na wszelkiej maści targach niż sklepach, można o nie podpytać hodowców, którzy sprzedają swoje cukinie, dopytać w warzywniaku. Albo wysiać sobie na przyszłość trochę cukinii w doniczkach na balkonie. Albo wyjechać na wakacje do jakiegoś kraju, w którym nie ma takich problemów (Włochy, Meksyk! chciałoby się! w Meksyku nazywają je podobno kwiatami dyni i to by się zgadzało… na działce grządke dalej od cukinii mam wysianą dynie i jej kwiaty nie różnią się od cukiniowych, można stosować zastępczo) i kwiaty cukinii można kupić zwyczajnie! Czasem zdarzają się kwiaty cukinii wraz z małymi cukiniami (żeńskie, bierzemy wtedy razem z cukinią, ona nie urośnie po zerwaniu kwiata! męskie kwiaty można rwać, a cukinia będzie i tak rosła), możemy je wtedy usmażyć wraz z kwiatami. Ja znalazłam jeden taki żeński egzemplarz, ale cukinia oderwała się od kwiata. W smaku smażone kwiaty cukinii są ulotne, delikatne, takie kwiatowe! Jak dla mnie dobrze komponują się z ostrym sosem i nieco doprawionym ciastem. I zawijasową sałatką z cukinii z kolendrą!

Continue reading »

Tagged with:
 

Zaczyna się sezon na lekkie obiady – prezentowane dziś danie nada się na taki lekki obiadek doskonale. Sałatkę prezentował Jamie Oliver, ja oglądając jego program na szybko nakreśliłam co, by później  stworzyć własne jak. Mogą więc istnieć pewne rozbieżności pomiędzy naszymi sałatkami, ale mogę was zapewnić, że ta wersja jest na pewno pyszna (zapewne gdybyście trzymali się wytycznych Jamiego także nie mielibyście na co narzekać). Sałatkę można podać i na ciepło i na zimno.

Continue reading »

Tagged with:
 

To moja stambułowska kanapka – podobną dostałam z cudownego W Hotelu na drogę powrotną do Polski z okazji tego, że ustalenie wegańskich dań w samolotach okazało się trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Warto było pocierpieć głód wcześniejszych lotów, bo choć pomysł wydaje się prosty, to nie sądze bym na niego wpadła bez tej ratunkowej kanapki. Można ją zjeść i na ciepło i na zimno. Najlepiej zagryźć później pysznym czekoladowym brownie, które było w zestawie ratunkowym, a którego odtworzyć nie potrafię.

Continue reading »

Tagged with:
 

Zazwyczaj jestem za spolszczonymi nazwami. Ale lubię też słowa ładne, tak graficznie, a tę konkurencję ratatouille zdecydowanie wygrywa z ratatujem. Więc będzie ratatouille, a nie ratatuj. Słyszałam o nim od dawna, ale jakoś zwlekałam z przyrządzeniem tego prostego przecież dania. Wszystkie opisy sugerowały jego wysoką pracochłonność. Niedawno miałam okazję go w końcu spróbować, już zrobionego, a do tego nieopodal Nicei, miasta pochodzenia tej potrawy. No i teraz wraca i wcale nie jest tak pracochłonnie jak wszyscy opisują – jeden garnek, jedna patelnia, jedna deska. A sprzątnąć wszystko można w czasie końcowego podduszania potrawy. Ostatnio pomysłna zrobił ratatouille’owi wszystko to, czego nie życzę żadnemu daniu. I właściwie co jest w takim proszku pomysłuna? Rozmaryn z oliwą? I bakłażanem, bo jego nie widzę na „liście zakupów” tego cudaniewida? I czemu w ogóle nazwali ten nieratatuj ratatujem?

Continue reading »

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.