To chyba jedna z najlepszych wegańskich potraw! Falafel to moja miłość od drugiego zjedzenia. Pierwsze było bez efektu, bo falafele były wtedy zimne i podane bez dodatków. Możecie zejść swoje kotlety z ciecierzycy w towarzystwie ziemniaków/frytek i surówki, to także jest jakieś towarzystwo, ale pamiętajcie, że żaden falafel nie jest typem samotnika! Ja zadbałam o towarzystwo doborowe dla swojego falafela – pity domowej roboty, warzywa, oliwki oraz sos bakłażanowo-cukiniowy. Ten sos to nietypowe towarzystwo, ale zapewniam, że świetnie pasujące! Możecie też podać falafel z hummusem, sosem jogurtowym, sosem pomidorowym. Mam osobistą niechęć względem hegemonii sosów czosnkowych, ale wam nie zabronię i takiego sosu. Popodróżowałabym do stolic falafela – bo do nas niestety nie przybyły razem z wszechobecnym kebabem. Czemu?

Continue reading »

Tagged with:
 

Hummus to jest to! Każdy szuka sensu, a czasem leży on gdzieś rozsiany po kuchni, całkiem nieodkryty. Albo w samolocie w podejrzanym opakowaniu z jasną pastą („nie, ja tego nie zjem, tam może być ser”). To chyba był ten lot, na który miałam przygotowane jedzenie i nawet zaangażowany w sprawę wyjaśnienia mi składu hummusu współpasażer nie pomógł. Teraz już wiem skąd w obcym człowieku było tyle chęci wyjaśnienia sprawy! Hummus to nie po prostu coś dobrego, to jest zdecydowanie coś ponad ziemskie kategorie czegoś dobrego. Wy już tam lepiej nie zwlekajcie i róbcie swój hummus, a jeśli znacie się z hummusem to dodajcie koniecznie szpinak i naleśniki. I cieszcie się odkrytym sensem życia.

Continue reading »

Tagged with:
 

Ostatnio często dopada mnie chęć na makarony w stylu azjatyckim. Najlepiej z pudełka, a już zupełnie najlepiej z tego cuda, autorstwa Heleny Marii Bäckström. Niestety oferta takich gotowców dla wegetarian (nawet w brzydszych pudełkach) najczęściej kończy się na jednym rodzaju makaronu. Nie pozostaje nic innego jak wziąć sprawy w swoje ręce. Moje sprawy wzięły się w ręce same, wspomagane głodem, przy okazji zalewania głowy myślami przed zaśnięciem. Wiadomo, że przed zaśnięciem wymyśla się najlepsze rzeczy i ten makaron potwierdza regułę.

Continue reading »

Tagged with:
 

Chińszczyzna kojarzy się wyjątkowo mięsnie i to w niekoniecznie dobry sposób. Jednak jej istotę stanowią warzywa. Ja długo jadałam tylko takie warzywne wersje, ostatnio z wyraźnej chęci siostry powstała wersja, w której występują kotlety sojowe. Zamiast tych wszystkich psów i kotów. Przez długi czas nieprzychylnie myślałam o kotletach sojowych, właściwie dalej niezbyt wierze w ich przetworzone witaminy. Teraz zdarza mi się je zjadać, choć są podejrzliwie traktowane. Kolejny fastfood dla zfiołowanych. Dałam się skusić nawet na dodatek białego ryżu, za którym nie przepadam, a który tutaj bez wątpienia pasuje.

Continue reading »

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.