Poznajcie pasztet niewiarygodnej urody! I o cudownym smaku. Nie jest ostry (niech was ten cayenne nie zmyli), jest słodko-ostro-kwaśny, a żaden ze smaków nie dominuje ani odrobinę, zachowana jest pomiędzy nimi idealna harmonia. To moje idealne, świąteczne danie – wracam do niego już kolejny raz, teraz w końcu udało się zrobić zdjęcia zanim został zjedzony!

Pasztet z czerwonej soczewicy

Pasztet z czerwonej soczewicy

Continue reading »

Tagged with:
 

Macie problem z wytwornymi daniami bez mięsa? Postawcie na arancini! To co prawda „danie resztkowe”, ale tylko w teorii – bo komu zostaje w domu niedojedzone risotto? Nie zdarza mi się robić arancini często, bo to zdecydowanie jedna z bardziej pracochłonnych wegetariańskich propozycji w moim menu. Ale czasami trzeba posiedzieć w kuchni nad jakimś specjałem. Szykują Wam się takie okazje?

Arancini z suszonymi pomidorami i oliwkami

Continue reading »

Mogłoby się wydawać, że przed świętami blogerzy kulinarni nie wychodzą ze swoich kuchni. Ja przed świętami mam do kuchni zakaz wstępu, wszystkie stanowiska obstawione, i mogę co najwyżej zgłaszać uwagi i składać wnioski. Jeśli świat mi życzliwy, to w lodówce czekają jakieś gotowe pierogi i w chwili przerwy od przedświątecznego szaleństwa mogę je sobie odgrzać (ale bez zbędnych szaleństw jak podsmażenie do nich cebulki). Jak świat mi nieżyczliwy to pozostają zdjęcia jedzenia zapisane na dysku (o, właśnie zostałam poratowana muffinem, troche mniej do dramatyzmu sytuacji). Jajka, bardzo przecież wielkanocne, jakoś nie cieszą się świąteczną popularnością w swojej rozbitej formie. Być może jestem jedyną osobą na świecie, której jajecznica nie nudzi się nigdy. Ale jeśli wam się znudziła, to spróbujcie dodać do niej świeży szpinak i suszone pomidory.

Continue reading »

Tagged with:
 

Czasem zwane kaszottem ;D. Strasznie denerwuje mnie nazywanie podsmażonego z warzywami ryżu risottem. Rozumiem zachwalaną w takich „przepisach” szybkość i łatwość stworzenia owego dania, ale nazywanie go risottem prowadzi niechybnie do nieporozumeń. A gdyby tak zachować szybkość i łatwość przyrządzania pseudo-risotto ze smakiem tego prawdziwego? Nie sądze, żeby było to w pełni możliwe, ale prezentowane dziś rozwiązanie jest bardzo blisko tego ideału. Szybko, bez pilnowania, z risottową „gęstością”. Nie trzeba jeść go od razu po przyrządzeniu (a risotto szybko traci swe walory i jest raczej nieodgrzewalne).  No i jest to opcja dużo zdrowsza niż z białym ryżem.

Continue reading »

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.