Zaczyna się sezon na sałatkowe śniadania, obiady i kolacje! Ja swoją zrobiłam zainspirowana barem sałatkowym, który powstał przy mojej uczelni, a w którym nie za bardzo mam fundusze jadać swoje obiady. Długo nie jadłam nieprzetworzonego szpinaku, ten smażony był tak smaczny, że ciężko było go nie usmażyć, ilekroć pojawiał się w domu. Ale ostatnio spróbowałam świeżego i teraz mam więcej problemów z podejmowaniem szpinakowych decyzji – świeży szpinak okazał się być równie świetny, co smażony. I świetnie współgra z ciecierzycą, tą z hummusu i tą na świeżo. Jeśli szukacie dania lekkiego i pożywnego – to będzie idealne.

Continue reading »

Tagged with:
 

Hummus to jest to! Każdy szuka sensu, a czasem leży on gdzieś rozsiany po kuchni, całkiem nieodkryty. Albo w samolocie w podejrzanym opakowaniu z jasną pastą („nie, ja tego nie zjem, tam może być ser”). To chyba był ten lot, na który miałam przygotowane jedzenie i nawet zaangażowany w sprawę wyjaśnienia mi składu hummusu współpasażer nie pomógł. Teraz już wiem skąd w obcym człowieku było tyle chęci wyjaśnienia sprawy! Hummus to nie po prostu coś dobrego, to jest zdecydowanie coś ponad ziemskie kategorie czegoś dobrego. Wy już tam lepiej nie zwlekajcie i róbcie swój hummus, a jeśli znacie się z hummusem to dodajcie koniecznie szpinak i naleśniki. I cieszcie się odkrytym sensem życia.

Continue reading »

Tagged with:
 

Mogłoby się wydawać, że przed świętami blogerzy kulinarni nie wychodzą ze swoich kuchni. Ja przed świętami mam do kuchni zakaz wstępu, wszystkie stanowiska obstawione, i mogę co najwyżej zgłaszać uwagi i składać wnioski. Jeśli świat mi życzliwy, to w lodówce czekają jakieś gotowe pierogi i w chwili przerwy od przedświątecznego szaleństwa mogę je sobie odgrzać (ale bez zbędnych szaleństw jak podsmażenie do nich cebulki). Jak świat mi nieżyczliwy to pozostają zdjęcia jedzenia zapisane na dysku (o, właśnie zostałam poratowana muffinem, troche mniej do dramatyzmu sytuacji). Jajka, bardzo przecież wielkanocne, jakoś nie cieszą się świąteczną popularnością w swojej rozbitej formie. Być może jestem jedyną osobą na świecie, której jajecznica nie nudzi się nigdy. Ale jeśli wam się znudziła, to spróbujcie dodać do niej świeży szpinak i suszone pomidory.

Continue reading »

Tagged with:
 

Moja nauka jedzenia pałeczkami jest w coraz bardziej zaawansowanym stadium. Mięśnie, o istnieniu których nie masz pojęcia dopóki jesz widelcem, już nie szaleją. Da się zjeść i nie złapać skurczu. Pretekstem do nauki najczęściej są makarony przyrządzone z „czymś azjatyckim”. Przewija się więc sos sojowy, kiełki, grzyby mun, sosy słodko-ostre i oczywiście mleko kokosowe (te ostatnio zyskało dużo zastosowania w umilaniu mi jedzenia ryżu, ale do tego jeszcze kiedyś wrócę). Dzisiejszy makaron to bardzo prosta i bardzo smaczna wariacja na temat zwykłego makaronu ze świeżym szpinakiem – nie zjedzenie go z czosnkiem i sokiem z cytryny było dużym wyzwaniem, ale opłaciło się! Teraz mam dwa idealne makarony ze świeżym szpinakiem do wyboru i więcej życiowych dylematów!

Continue reading »

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.